Ile kosztuje uniewinnienie?

Ile trzeba zapłacić za rozstrzygnięcie, które chce uzyskać każdy oskarżony?

Dokładniej ile trzeba zapłacić za obronę, która zakończy się prawomocnym uniewinnieniem? Czy osoba niesłusznie oskarżona uzyska jakikolwiek zwrot kosztów swojej obrony? By odpowiedzieć na te pytania trzeba wskazać, że uniewinnienie jest rozstrzygnięciem, które zapada rzadko. Wyrok uniewinniający zapada także po trudnym postępowaniu i walce o niewinność klienta. Charakterystyczne dla spraw, które kończą się uniewinnieniem jest, iż trwają długo, często latami. Charakterystyczny dla uniewinnień jest także udział obrońcy i wykonanie przez obrońcę szeregu czynności począwszy od jednej z pierwszych i najważniejszych – rozmowy z klientem. Oczywistym jest, że proces w którym ostatecznie zapada wyrok uniewinniający jest dla oskarżonego, jego rodziny często dużym obciążeniem finansowym. Tak jak w innych dziedzinach życia świadczenie usług w zakresie obrony w procesie karnym musi kosztować. Wbrew potocznemu przekonaniu obrona osoby niewinnej jest ciężką pracą. Obrońca jest z reguły sam, a po drugiej stronie ma przeciwko sobie grupę etatowych pracowników organów ścigania, którzy z różnych powodów zdecydowali o wniesieniu oskarżenia. Włożyli w to jakiś wysiłek, wykonując pracę w ramach etatów na których są zatrudnieni. Obrońca ma wejść do sprawy, znaleźć błędy, które popełnił ten sztab ludzi i przekonać sądy, że ta grupa ludzi popełniła błędy. To nigdy nie jest łatwe. Nie oszukujmy się także i nie łudźmy, prokuratura nie uniewinnia i nie wycofuje się też z oskarżeń, nawet jeśli jest to całkowicie niezasadne. Koszty tej pracy-obrony są więc znaczne, sięgają od kilku tysięcy złotych do kilkudziesięciu. Koszty te w przypadku obrony z wyboru – bo o takiej tutaj mowa – ponosi w czasie procesu oskarżony. Aktualnie oskarżony po prawomocnym uniewinnieniu może domagać się zwrotu tych kosztów. Możliwość taką stwarza art. 632 kodeksu postępowania karnego.

Art.  632. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, w razie uniewinnienia oskarżonego lub umorzenia postępowania koszty procesu ponosi:
1) w sprawach z oskarżenia prywatnego - oskarżyciel prywatny, a w razie pojednania się stron - oskarżyciel i oskarżony w zakresie przez siebie poniesionym, jeżeli strony w zawartej ugodzie nie uregulowały tego inaczej;
2) w sprawach z oskarżenia publicznego - Skarb Państwa, z wyjątkiem należności z tytułu udziału adwokata lub radcy prawnego w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego albo innej osoby.




Kiedy uniewinniony może domagać się zwrotu kosztów obrony? Wtedy kiedy jest to prawomocne. Mogą mieć miejsce różne konfiguracje. Pozornie najłatwiej jest gdy mamy do czynienia z całkowitym uniewinnieniem czy umorzeniem. W takich sytuacjach sądy nie kwestionują, iż uniewinnionemu należy się zwrot kosztów obrony, kwestionowana jest jednak często wysokość tych kosztów. W orzecznictwie Sądu Najwyższego uważa się, że wysokość kosztów obrony nie może przekroczyć sześciokrotności stawki minimalnej (postanowienie SN z 23 marca 2011 r., I KZP 1/11, OSNKW 2011/5/38). Nadto uważa się, że „ustalając wysokość żądanych kosztów, sąd bierze pod uwagę niezbędny nakład pracy obrońcy lub pełnomocnika, a także charakter sprawy i wkład pracy zastępcy prawnego w przyczynienie się do jej wyjaśnienia i rozstrzygnięcia”. W praktyce z wysokością kwoty obrony jaka jest zasądzana na rzecz uniewinnionych bywa różnie. W naszej kancelarii prowadzone były dwie sprawy gdzie sądy zasądziły zwrot kosztów na rzecz osób uniewinnionych według złożonych faktur, powyżej stawek urzędowych tj. powyżej sześciokrotności stawek. W tych sprawach wiedzieliśmy, że koszty poniesione przez klienta są wyższe od urzędowych stawek i poinformowaliśmy klientów, że prawdopodobnie nie uzyskają zwrotu kosztów jakie w rzeczywistości ponieśli. Stało się inaczej i słusznie lecz niezgodnie z „panującą”, błędną linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, w myśl której zwrot kosztów obrony nie powinien przekroczyć sześciokrotności stawek. Warto więc próbować odzyskać koszty w rzeczywistości poniesione przez uniewinnionego i składać fakturę VAT z wnioskiem o zwrot kosztów w wysokości jakie poniósł uniewinniony.

Trudniejsza sytuacja ma miejsce gdy występuje uniewinnienie jedynie co do części zarzutów. Jest to oczywiście trudne dla judykatury, w rzeczywistości taka sytuacja nie powinna nastręczać żadnych problemów. Przy częściowym uniewinnieniu uniewinniony może się spotkać w ogóle z odmową zwrotu kosztów obrony z wyboru i taki błędny pogląd dominuje w orzecznictwie. Warto jednak podjąć próbę odzyskania kosztów obrony w zakresie zarzutu, który okazał się – oględnie mówiąc – chybiony. W praktyce kancelarii miała miejsce sytuacja, w której Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w Gdańsku zwrócił naszej klientce część poniesionych przez nią kosztów obrony w związku z jednym tylko czynem, który nawet z opisu nie wypełniał znamion przestępstwa.

Dlaczego sytuacja uniewinnienia jedynie w części i zwrot kosztów za obronę w tym zakresie jest taka trudna dla orzecznictwa? Przyczyn jest wiele. Powoływane są argumenty, że trudno obliczyć koszty obrony, a nadto uważa się, iż przepisy kodeksu postępowania nie przewidują obowiązku zwrotu kosztów obrony w przypadku częściowego tylko uniewinnienia oskarżonego. Jest to interpretacja cytowanego wyżej art. 632 pkt 2 KPK ścieśniająca, na niekorzyść oskarżonego – czyli dogmatycznie niedopuszczalna, ale jeśli chodzi o pieniądze to teoria teorią, a interes finansowy i zabezpieczenie odpowiedzialności decyduje. Tego rodzaju sprawy, gdzie uniewinnienia czy też umorzenia występują jedynie, co do niektórych zarzutów występują częściej niż uniewinnienia całkowite. Zdarza się przecież, że prokuratura buduje w akcie oskarżenia zarzut oczywiście niezasadny, tylko po to by zrealizować socjotechniczne cele i wzmocnić w ten sposób oskarżenie. Bywa też, że takim dodatkowym zarzutem jest zarzut popełnienia przestępstwa, który umożliwia złożenie wniosku o tymczasowe aresztowanie. Gdyby judykatura np. Sądu Najwyższego forsowała obowiązek zasądzania oskarżonym kosztów obrony poniesionej jedynie w zakresie jednego zarzutu – w skali kraju byłyby to kwoty rzędu milionów złotych obciążających Skarb Państwa każdego roku.

Odnośnie rzekomego problemu związanego z obliczeniem takich kosztów w przypadku częściowego uniewinnienia to nie jest to trudne, jak uważa się w judykaturze. Wiązać powinna (tak jak jest to wiążące dla organów skarbowych) wysokość kosztów obrony za zarzut z faktury VAT wystawionej klientowi za obronę w zakresie konkretnego zarzutu. Za wynagrodzenie adwokat płaci podatek, koszt podatku VAT jest w praktyce przenoszony na klienta. Praktyka jest jednak inna. Jak wspomniano wyżej nawet w przypadku całkowitego uniewinnienia sądy limitują wysokość kosztów obrony należnych uniewinnionemu. Limitem są w ocenie sądów w tym Sądu Najwyższego, urzędowe stawki. Jest to podejście błędne, niedostosowane do współczesnych realiów. Wypada zauważyć, że nawet po uniewinnieniu de facto ofiara wymiaru sprawiedliwości musi się ponownie upokarzać i prosić ten wymiar o zwrot częściowej przynajmniej kwoty, którą wydała na swoją obronę. Sądy zaś, ponownie z pozycji władzy – w myśl obowiązującego orzecznictwa, w tym orzeczeń Sądu Najwyższego – baczą by koszt obrony nie prowadził do „nieuzasadnionego wzbogacenia reprezentanta jednej ze stron postępowania” (postanowienie SA w Białymstoku z 2.03.2011, II AKz 46/11, OSAB 2011/1/61-64). Zwrot kosztów następuje na wniosek i rzecz uniewinnionego, po procesie, więc jakie ma być to wzbogacenie i na czyją rzecz? Chodzi chyba o to żeby uniewinniony nie uzyskał zwrotu poniesionych kosztów obrony w warunkach jakiś czas już funkcjonującej gospodarki wolnorynkowej.

Reasumując czy uniewinniony, którego w procesie bronił adwokat z innego miasta, poruszający się samochodem lub droższym ale szybkim pociągiem, zatrzymujący się w przyzwoitym hotelu i szacujący wynagrodzenie za swoją pracę w granicach stawek wynagrodzenia tłumacza języka angielskiego za godzinę ma szanse na zwrot kosztów obrony? W polskim systemie wymiaru sprawiedliwości aktualnie szanse są nikłe. Za kilkuletni proces i kilkanaście do ponad dwudziestu rozpraw, kilkadziesiąt godzin rozmów z obrońcą uniewinniony realnie otrzyma zwrot w wysokości kilkunastu tysięcy złotych w sprawie przed sądem rejonowym. Zwrot w wyższej kwocie będzie już, w świetle linii orzeczniczej „wzbogaceniem” reprezentanta. Oczywiście można pozwać sąd, który odmówił zapłaty wynagrodzenia z faktury, można też poddać taką sprawę kognicji organów międzynarodowych. Teoretycznie można to zrobić, jednak żaden z naszych uniewinnionych klientów nie chciał mieć już więcej nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości, pomimo że osoby te na swojej drodze miały szczęście spotkać sędziów, którzy wydali wyroki uniewinniające i utrzymali te rozstrzygnięcia w mocy. Tak zwrot kosztów obrony wygląda aktualnie. De lege ferenda ustawodawca powinien uchwalić zwrot kosztów obrony według faktur VAT, tak by sędziowie nie interweniowali w rynkową wysokość wynagrodzenia obrońcy. Należy także stworzyć regulacje obciążające kosztami obrony w sprawie zakończonej jednostkę prokuratury która sformułowała akt oskarżenia.

Kiedy zgłaszać wniosek o zasądzenie kosztów obrony? Po uprawomocnieniu się wyroku, w odrębnym wniosku, wcześniej nie ma sensu nikogo drażnić kwestią „wzbogacenia”.